INFOLINIA 722 100 224 wycieczka@wine-service.plWine Service Sp. z o.o., ul. Balicka 255, 30-198 Kraków

Australia jest naprawdę daleko. Jeszcze dalej jest Nowa Zelandia. Bywa, że różnica czasu między tym krajem a Polską wynosi aż dwanaście godzin. Może dlatego przybywający na antypody mają wrażenie, że wszystko jest tu na odwrót.

Kiedy w Polsce kładziemy się spać, mieszkańcy Sydney czy Auckland szykują się do rozpoczęcia pracy; gdy u nas szaro, buro i ponuro, australijskie przestrzenie kuszą prawdziwie letnimi temperaturami i wakacyjną atmosferą. Gdy u nas luty nie daje za wygraną, co jakiś czas udowadniając, że zima jednak jeszcze nie odeszła, w Dolinie Barossa w najlepsze trwa winobranie lub właśnie hucznie świętuje się jego zakończenie.

Dokładnie taką porę wybraliśmy na kolejną wyprawę na antypody, gdzie oprócz oglądania kangurów, koali oraz wizyt i degustacji w winnicach w dolinach Barossa i Hunter, podczas kilkudniowego pobytu mogliśmy poczuć atmosferę wielokulturowego, buzującego życiem Sydney. Trochę gorzej było z podziwianiem widoków w Górach Błękitnych, gdzie na słowo musieliśmy uwierzyć, że wśród lasów eukaliptusowych rzeczywiście wznoszą się słynne formacje skalne znane jako Trzy Siostry. Niestety, ale gęsta mgła bardzo skutecznie uniemożliwiła zobaczenie ich na własne oczy.

Z pewnością na długo zostanie w naszej pamięci wizyta w rodzinnej winiarni założonej przez Davide’a Clarke’a i jego żonę Cheryl Thorn, a obecnie zarządzaną przez ich syna – Sama, znakomicie czującego się w roli gospodarza. Sam zaznajomił nas zarówno z charakterem poszczególnych winogradów jak i technologią produkcji powstających u siebie win, by następnie zaprezentować ich walory organoleptyczne podczas sutej kolacji. Ponieważ nie jest enologiem, tylko ekonomistą i w jego gestii jest zarządzanie, mógł nam poświęcić dużo czasu, gdyż w okresie winobrania to winogrodnicy wespół z enologami przeżywają prawdziwy nawał pracy. Doskonale wie o tym jeden z najbardziej znanych australijskich winemakerów – Ben Glaetzer, który tylko na chwilkę wpadł wraz z żoną do restauracji, gdzie jedliśmy kolację, by przywitać się i zaprezentować swe wina, gdyż w tankach już zaczynały fermentować nowe i choć współczesne winiarnie są w pełni skomputeryzowane, to i tak trzeba trzymać nad wszystkim pieczę. A przynajmniej Ben ma taki zwyczaj i może dlatego, że nigdy nie odpuszcza, spod jego ręki wychodzą tak znakomite wina.

Powszechnie wiadomo, że Hobbiton to mekka wielbicieli Tolkiena, ale urok i wyjątkowość tego miejsca są wszechogarniające i silnie oddziaływujące na wszystkich, bez względu na stopień znajomości losów hobbitówChoć nasz pobyt w Australii trwał zaledwie tydzień, znaleźliśmy czas na wysłuchanie opery w sławnej Sydney Opera House, odbycie wieczornego rejsu statkiem po Zatoce Sydney czy odwiedzenie słynnej plaży Bondi. Kolejny etap tej niezapomnianej podróży na krańce świata stanowiła Nowa Zelandia kusząca nieskażoną przyrodą, perspektywą odwiedzin w Hobbitonie i parku geotermalnym czy degustacją doskonałych sauvignon blanc powstających u jednego z jego najlepszych producentów – winiarni Saint Clair. Oj, naprawdę nie chciało się zostawiać tych wszystkich wspaniałości i wracać do domu, gdzie zima wciąż jeszcze bynajmniej nie zamierzała dać o sobie zapomnieć.

Dorota Romanowska

Wyjazdy w miejsce relacji:

Wino na końcu świata
22 listopada – 3 grudnia 2018

Australia i Nowa Zelandia

Wybierz się w podróż na antypody, by poznać przyjaznych ludzi, niezwykłe miejsca i wina, na punkcie których zwariował cały świat. Prócz shiraza w Australii i sauvignon blanc w Nowej Zelandii podczas wyprawy czeka na nas świetna kuchnia o europejskich i azjatyckich korzeniach.

Wyprzedane!
6 195,00