Różne odcienie zieleni

Różne odcienie zieleni

Dorota Romanowska
październik 2022

Relacja z wycieczki Od źródeł porto do Composteli – październik 2022 roku

W kolorystyce północnych obszarów Półwyspu Iberyjskiego, bez względu na to, do terytorium którego kraju przynależą, dominuje kolor zielony. Odwiedzając północną część Portugalii, a potem także Galicję, w zieleni zanurzyć się można na dobre.  

Tylko wina nie są tam zielone, chociaż to najsłynniejsze portugalskie – vinho verde – właśnie taką nazwą zostało ochrzczone. Jego najsilniej zakorzeniona w zbiorowej świadomości międzynarodowej wersja mająca kolor biały doskonale współgra z otoczeniem zachwycając rześkością, szlachetnością i elegancją. Powstające w Minho wina są urzekające i zachwyciły wszystkich uczestników naszej, w pewnym sensie pionierskiej, wyprawy w te strony. Co prawda tylko po części trasa stanowiła novum, jako że Dolinę Douro odwiedzaliśmy już wcześniej wielokrotnie, a przy okazji jednej z wcześniejszych wycieczek zaglądnęliśmy także do Minho, ale tak dokładnie jak tym razem go nie zwiedzaliśmy.

W Galicji natomiast grupa Podróży z winem pojawiła się po raz pierwszy. Eksplorując północną Portugalię informację o tym, że vinho verde miewa także, i to nawet dość często (40 procent produkcji), kolor czerwony, jedynie przyjęliśmy do wiadomości. Tak chyba zresztą jak większość publiki międzynarodowej, skupiliśmy się na analizie niekwestionowanych walorów bieli, które w pełnej krasie zostały nam zaprezentowane przez João Miguela Maia szefującego Casa de Vilacetinho. Organoleptycznie, podczas nader smacznego lunchu, zgodnie stwierdziliśmy, że smakują wybornie!

Winami w kolorze czerwonym mogliśmy się raczyć do woli podczas wizyty w Dolinie Douro, gdzie jak zwykle zatrzymaliśmy się w urokliwej winiarskiej posiadłości Quinta Nova, a także podczas zwiedzania Porto, kiedy próbowaliśmy emblematycznych dla tego miasta znakomitych win wzmacnianych. Potem już stopniowo, coraz głębiej, zaczęliśmy zanurzać się w bieli. Kulminację tego zanurzenia stanowiła wizyta w Bodegas Martín Códax, gdzie w przeszklonej sali z pięknym widokiem na ocean, doświadczyliśmy przekrojowej degustacji białych win w rozmaitych odsłonach. Wszystkie powstały z najszlachetniejszej hiszpańskiej białej odmiany winogron albariño, a każde było wyraźnie inne. Oczywiście jak zwykle niekłamany aplauz wzbudziła doskonale znana już wcześniej większości uczestników wycieczki Marieta, ale byli wśród nas i tacy, którzy dopiero odkryli to wino w jego domu – fantastycznie zielonej krainie, na krańcach Hiszpanii. Co starsi stażem klubowicze Domu Wina z nostalgią oddali się degustacji innych, znakomitych wersji albariño, niegdyś także obecnych w ofercie Domu Wina takich jak Martín Códax czy starzone w dębie Organistrum. Było także znakomite, dojrzewane nad osadem Martín Códax Lías, fantastycznie wielowymiarowe wino z późno zbieranych gron albariño Gallaecia, a także doskonałe wino musujące. Naprawdę, nie można było narzekać na nudę.

Chociaż niekwestionowanym królem w Galicji wśród odmian winorośli jest albariño, coraz większym uznaniem cieszą się obecnie także wina z godello. Dzieje się tak nie bez przyczyny, jako że one również potrafią być naprawdę znakomite, szczególnie, jak wyjdą spod ręki naprawdę doświadczonego enologa. A my podczas wycieczki właśnie z takimi mieliśmy do czynienia wykorzystując fakt, że dobry znajomy wielu z nas – Mauricio Lorca, rodem z pustynnej Mendozy w dalekiej Argentynie, nie na żarty dał się zauroczyć urodzie Galicji. Jego serce było bez szans w obliczu specyfiki obszaru, na którym wytyczono buzującą soczystą zielenią apelację Ribeira Sacra. Obserwując z niedowierzaniem tamtejsze winogrady podczas rejsu po rzece Sil, doszliśmy do wniosku, że są chyba jednymi z najbardziej ekstremalnie położonych na świecie. Podczas wspólnej kolacji Mauricio zaprezentował także swoje znakomite czerwone wina, które robi w oparciu o odmianę mencía. Naprawdę było czym się delektować tego wieczoru…

Nasza wyprawa oczywiście była winiarska, ale oprócz świetnych, a co najważniejsze mocno zróżnicowanych win, podczas tygodniowej podróży odwiedziliśmy przepiękne miejsca, wśród których także były i takie nienawiedzane masowo przez turystów jak choćby Viana do Castelo ze swą przecudną, iście filigranową zabudową w centrum czy Cambados. W końcu, niczym zdrożeni pielgrzymi do kresu wędrówki, my także dotarliśmy do Santiago de Compostela, które, jak to ma w zwyczaju, powitało nas deszczem, jednocześnie serdecznie zapraszając w swe progi. To wzniesione ze złotawego granitu średniowieczne miasto w całości uznano za pomnik kultury narodowej i wyłączono z ruchu kołowego. Po zwiedzeniu wznoszącej się na Praza de Obradoiro wspaniałej katedry naprawdę zachwycającej swym „zwiewnym przepychem’, jak trafnie określił go brytyjski krytyk sztuki Edwin Mullins, bez protestu przyjęliśmy do wiadomości, że znajdujemy się w jednym z najpiękniejszych miast Hiszpanii, z którym na północy kraju mogą w szranki stawać jedynie León i Salamanka. Dobrze się składa, że największych rywali Santiago mamy zamiar zwiedzić podczas planowanej na maj wycieczki do Kastylii-León – będzie można porównać urodę wszystkich i zastanowić się, któremu z miast przyznać prymat. Gorąco zachęcamy do ponownego ruszenia hiszpańskim szlakiem; na pewno będzie pięknie, smacznie i kolorowo. W przypadku Hiszpanii nie może być mowy o nudzie!

Dorota Romanowska

Z wykształcenia iberystka, redaktorka magazynu „Czas Wina”, posiadaczka międzynarodowego tytułu WSET Level 3, pilot wycieczek enoturystycznych z wieloletnim doświadczeniem.

Nasze relacje z podróży