INFOLINIA 722 100 224 wycieczka@wine-service.plWine Service Sp. z o.o., ul. Balicka 255, 30-198 Kraków
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages

Wszystkie kolory Mezzogiorno

Relacja z wyjazdu do Apulii i Bazylikaty Na szlaku primitivo – czerwiec 2021 roku.

Ten wyjazd był wyjątkowy pod wieloma względami. Do jego wyjątkowości przyczyniło się już samo to, że pomimo covidowego zamieszania jednak doszedł do skutku. Ponadto niebywale wysokie, nawet jak na Apulię w czerwcu, temperatury. Nie dało się także przeoczyć niewielkiej liczby turystów czy braku tłoku w barach i restauracjach; zdarzało się, że niektóre miejsca mieliśmy tylko dla siebie. Nawet tajemniczy, mocno oblegany zazwyczaj Castel del Monte roztaczał wokół siebie aurę odrealnionego spokoju…

Poza tymi nietypowymi doznaniami cała reszta była zdecydowanie na swoim miejscu. Już zaraz po przylocie przekonaliśmy się, że panie na starówce Bari kultywują zwyczaj robienia pod słonecznym apulijskim niebem świeżych, przepysznych orecchiette, bazylika św. Mikołaja niezmiennie zachwyca wspaniałą apulijsko-romańską architekturą, a nagrobek naszej królowej Bony wciąż znajduje się na swoim miejscu za ołtarzem głównym, niezwykle spójne pod względem stylu barokowe centrum Lecce oszałamia ogromną ekspresją, siłą i oryginalnością czasem graniczącymi z szaleństwem, centrum Alberobello zdumiewa za sprawą białych, wznoszonych bez zaprawy na przestrzeni wieków domków jak dla krasnali, a Matera urzeka swym niecodziennym pięknem i zupełnie wyjątkową historią. Podobnie zresztą jak i cała Bazylikata, do której także zaglądnęliśmy podczas wyprawy. Przemierzając zgrabnym busikiem jej bezludne terytorium dotarliśmy do winiarni Fantini, gdzie oddaliśmy się bardzo konkretnej, jak się okazało, degustacji. Próbowaliśmy bowiem nie tylko win powstających pod egidą Fantini w Bazylikacie, ale także w Kampanii, Abruzji i na Sardynii. Podczas tej wizyty tylko utwierdziliśmy się w przekonaniu, że oni naprawdę znają się na rzeczy, jako że wina były znakomite, a o estetyce ich prezentacji można by było wręcz napisać osobną rozprawę. W każdym razie od niektórych etykiet trudno było oderwać wzrok…

Oczywiście podczas podróży, której motywem przewodnim, jak zawsze zresztą w naszym przypadku, było wino, nie mogliśmy pominąć gminy Manduria słynącej z upraw najbardziej chyba utożsamianej z Apulią odmiany winorośli czyli primitivo. Powstających z niej w Cantine Menhir win mieliśmy okazję skosztować podczas kolacji w Osterii Origano, ale bynajmniej nasze degustacje win czerwonych nie ograniczały się do zrobionych tylko z tego szczepu. Nie mniejsze uznanie w naszych oczach znalazły  mocno charakterne wina z odmiany negroamaro. Skosztowaliśmy także, jak na profesjonalistów przystało, lokalnej specjalności czyli wina z odmiany susumaniello, a w północnej części Apulii raczyliśmy się znakomitymi winami z królującej tam odmiany nero di troia; wyjątkowo przypadła wszystkim do gustu wersja zrobiona z podsuszanych winogron. Jednakże żadne z degustowanych podczas wycieczki win nie spotkało się z tak entuzjastycznym przyjęciem jak powstałe w Cardone Vini dobrze schłodzone, musujące wino z odmian verdeca i bianco d’alessano podane podczas degustacji w zabytkowym centrum maleńkiego, wznoszącego się na wzgórzu Locorotondo.

Krótkie zwiedzanie miasteczka i temperatura oscylująca w granicach 40 stopni Celsjusza spowodowały, że niektórzy zatwardziali wielbiciele win czerwonych zaczęli odkrywać uroki eleganckiej bieli podanej w odpowiednio niskiej temperaturze. Dla wszystkich stało się wówczas jak najbardziej jasne, że cała sztuka obcowania z winem polega na tym, by dobrać je stosownie do okazji… Usatysfakcjonowani byliśmy tym bardziej, ze wino samo w sobie naprawdę było znakomite! Przekonaliśmy się dobitnie, że w podobnych okolicznościach niekoniecznie zawsze trzeba sięgać po butelkę prosecco, tylko dlatego, że jest to coś, co znamy. Podczas tej podróży uwiodło nas więcej niespecjalnie powszechnie znanych białych win, z odmian takich jak chociażby fiano, greco, falanghina czy incrocio manzoni. Jednak chyba największym zaskoczeniem był dla nas lunch w wydrążonej w skalnej grocie w Materze restauracji, podczas którego podano cztery różne wina z odmiany aglianico, tyle, że żadne z nich nie było koloru czerwonego… Ciekawe doświadczenie – flagowa ciemna odmiana Mezzogiorno, z której w apelacji Taurasi powstają najsłynniejsze czerwone wina Kampanii czy w Bazylikacie, w ramach apelacji Aglianico del Vulture – taniczne, pełne, ale przy tym bardzo dystyngowane, często bywa winifikowana na biało… Okazało się, że z równym powodzeniem co czerwone, daje znakomite wina białe, a także, o czym także przekonaliśmy się podczas smakowitego posiłku w niecodziennym otoczeniu, świetnie zbudowane różowe. Sommelier z rozmysłem postanowił zaznajomić nas z odmiennym obliczem aglianico, za co byliśmy mu solidnie wdzięczni, gdyż wychodząc z przyjemnie chłodnej jaskini na zewnątrz można było odnieść wrażenie, że wchodzi się do pieca…

Cóż, gdyby nie ogólnoświatowa sytuacja spowodowana pandemią, na pewno nie byłoby nas w Apulii pod koniec czerwca, ale postanowiliśmy korzystać z okazji wtedy, gdy się ona nadarzyła. Kto wie, kiedy będzie następna… Ale trzymamy rękę na pulsie i pełni optymizmu przygotowujemy kolejną podróż, tym razem na Półwysep Iberyjski.