INFOLINIA 722 100 224 wycieczka@wine-service.plWine Service Sp. z o.o., ul. Balicka 255, 30-198 Kraków
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Relacja z wyprawy Emilia-Romania. Stolice włoskiego smaku – wrzesień 2019

Emilia-Romania czyli kraina rozciągająca się pomiędzy Lombardią a Toskanią jest jedną z najważniejszych prowincji północnych Włoch. Tyle, że podczas gdy obydwie sąsiadki zdążyliśmy całkiem nieźle poznać podczas wcześniejszych wyjazdów, Emilia-Romania jakimś cudem była przez nas omijana wielkim łukiem. Aż do teraz. Obecnie z czystym sumieniem możemy stwierdzić, że podczas wrześniowej wycieczki nadrobiliśmy te wielce karygodne zaległości z nawiązką.

 

A doprawdy było co nadrabiać, bo atrakcji jest tu bez liku. Począwszy od Bolonii – wspaniałej stolicy regionu, tak innej od dotychczas odwiedzanych przez nas włoskich miast, poprzez nieprawdopodobne romańskie katedry Modeny czy Parmy, na jednych z najpiękniejszych w świecie mozaikach w Rawennie skończywszy. Właściwie trudno byłoby przyznać któremuś miejscu palmę pierwszeństwa, gdyż wszędzie było cudnie i nader smacznie. A to pasmo różnorakich atrakcji zaczęło się w miejscu bardziej niż nieoczywistym – maleńkim miasteczku Dozza położonym nieopodal Bolonii, dokąd udaliśmy się praktycznie prosto z lotniska. Zabytkowe centrum wszystkim bez wyjątku zapadło w pamięć, gdyż elewacje tutejszych kamienic udekorowano malowidłami ściennymi, tworząc coś w rodzaju galerii pod gołym niebem. Naprawdę, w niektóre dzieła można się było zapatrzyć. Rozglądając się wokół dotarliśmy do potężnego, niegdyś obronnego zamczyska, w którym obecnie  mieści się znakomita enoteka regionalna. W tych jakże dostojnych murach po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z zupełnie większości z nas nieznanymi winami dwóch, jakże odmiennych krain – Emilli i Romanii. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że na wzgórzach wokół Bolonii powstaje prestiżowe białe wino pignoletto, a w ramach regionalnych win sygnowanych IGT Ravenna można znaleźć prawdziwe perełki, jak choćby ocalone od zapomnienia przez Pietra Pianori centesimino. Właściwie to dotychczas postrzegaliśmy lokalne wina głównie przez pryzmat cieszącego się wątpliwą reputacją lambrusco. Okazało się, że i w tej kwestii wiele musimy się nauczyć, gdyż lambrusco potrafi mieć bardzo różne, często nader szlachetne, oblicza. Ta pierwsza, znakomicie zresztą poprowadzona przez lokalnego sommeliera degustacja otworzyła przed nami drzwi do bogatego świata win Emilii-Romanii. Podczas dalszej podróży próbowaliśmy regionalnych win w kilku różnych miejscach, praktycznie w każdym odkrywając jakąś nowość jak choćby słynną albanę będącą pierwszym we Włoszech białym winem, któremu przyznano apelację DOCG w 1987 roku. Mieliśmy okazję próbować albany w różnych wersjach, począwszy od wytrawnej, przez półsłodką, słodką i z podsuszanych gron. Oprócz stosunkowo mało znanej w świecie bieli zdecydowanie przypadła nam do gustu dużo bardziej rozpowszechniona czerwień reprezentowana bez zarzutu przez cudownie krągłe, soczyste i harmonijne wina z odmiany sangiovese. Z wielkim zaangażowaniem odkrywaliśmy charakter regionalnych win, a ich pełniejsze zrozumienie ułatwiały nam niejednokrotnie podawane podczas degustacji przekąski z fantastyczną mortadelą z Bolonii, szynką parmeńską i parmezanem na czele. Oczywiście odwiedziliśmy jednego z producentów parmezanu zapoznając się podczas wizyty z technologią produkcji tego chyba najbardziej znanego włoskiego sera. Wizyta w Modenie zaś nie byłaby kompletna bez odwiedzenia jednego z producentów słynnego płynnego czarnego złota czyli znakomitego, całymi latami dojrzewającego octu balsamicznego o wielowymiarowym smaku. Ten znakomity regionalny produkt stanowił swojego rodzaju wisienkę na torcie, gdyż Modena zachwyciła nas bez wyjątku z jednej strony swą nieprawdopodobnej urody romańską katedrą z bogactwem detali architektonicznych przyprawiającym o zawrót głowy, a z drugiej eksponatami zgromadzonymi w Muzeum Enzo Ferrari, gdzie z kolei fantastyczne modele kultowej marki w żywych kolorach wzbudzały dreszczyk emocji nawet u umiarkowanych fanów motoryzacji. Właściwie każde z odwiedzanych podczas tej wycieczki miast było przepiękne i niepowtarzalne, mogące poszczycić się zabytkami wzbudzającymi niekłamany zachwyt. Najważniejsze, że nie sposób się było nimi znudzić, gdyż były wyraźnie zróżnicowane i głęboko zapadające w pamięć. Nawet dwie romańskie katedry – ta w Modenie i Parmie – wnętrza miały diametralnie inne, nie do pomylenia. Piękno mozaik w Rawennie trudno opisać słowami, ale na pewno można je kontemplować całymi godzinami. Zupełnie tak samo jak przechadzać się wspaniałymi, zdającymi się nie mieć końca podcieniami w stolicy tego niesamowitego regionu – fascynującej historią i buzującej życiem Bolonii, do której na pewno chciałoby się jeszcze nie raz powrócić.

Fot. Dorota Romanowska, Przemysław Michna.