Nigdy za dużo Toskanii

Nigdy za dużo Toskanii

Dorota Romanowska
kwiecień 2024

Relacja z wycieczki do Toskanii i Umbrii w kwietniu 2024 roku

Toskania wiosną jest zjawiskowa, mieniąca się odcieniami zieleni i urzekająca błękitem nieba. Oczywiście nie zawsze właśnie takie oblicze prezentuje w kwietniu odwiedzającym ją przybyszom, ale przy odpowiednim szczęściu można nacieszyć wzrok niezapomnianymi krajobrazami i wyjątkowej urody zabytkami przy właściwej temperaturze, wygrzewając się w promieniach wiosennego słońca. A trzeba przyznać, że takie właśnie szczęście mieli uczestnicy ostatniej wycieczki.

Do Florencji dotarliśmy pierwszego chyba dnia ciepłej toskańskiej wiosny, kiedy Włosi nieśmiało i bez przekonania zaczynają ściągać z siebie rozliczne warstwy zimowej odzieży. Dla nas panujące w mieście tego poniedziałkowego wieczoru temperatury były akurat w sam raz, by bez przeszkód i zmęczenia zobaczyć to słynące z urody miasto. W bonusie dostaliśmy od opatrzności coś naprawdę niezwykłego – brak tłumów turystów! We Florencji stan taki na pewno godny jest odnotowania. Można powiedzieć, że miasto mieliśmy praktycznie dla siebie. Kolejnym punktem programu było Chianti, gdzie zamieszkaliśmy na terenie posiadłości niegdyś należącej do jednej z najważniejszych toskańskich rodzin – Ricasoli. Będąc na obszarze chyba najsilniej związanym z produkcją jednego z najbardziej znanych włoskich win – chianti – przez jakiś czas usilnie zgłębialiśmy jego pokrętną historię. Spróbowaliśmy go w dwóch miejscach – Castello di Meleto i Castellare di Castellina, oczywiście nie licząc wina spożywanego do posiłków, którym podczas tej części wycieczki było właśnie chianti w bardzo różnych odsłonach.

Naturalnie nasz pobyt w Toskanii nie ograniczył się do zgłębiania długiej historii chianti. Nie mniej ciekawe okazały się być koleje losu obecnie najbardziej chyba prestiżowego wina Toskanii o dużo krótszej historii czyli brunello di montalcino. W tym przypadku dotarliśmy do najważniejszego miejsca czyli Tenuta Greppo, gdzie narodziło się słynące z elegancji i długowieczności brunello. Dla jego miłośników Tenuta Greppo to posiadłość wyjątkowa, w której na każdym kroku wyczuwa się powiew historii. Spacer po winiarni, legendarna piwnica La Storica z najstarszymi winami, biurko, przy którym w winiarni pracował Franco Biondi-Santi, winnice, szkółka winorośli, a także tonący w zieleni budynek mieszkalny, wszystko to zapadło nam w pamięć na dobre, podobnie jak roztaczający się z posiadłości przecudny widok na okoliczne wzgórza i winnice. Historii dotknęliśmy także w innym winiarskim miejscu odwiedzanym podczas tej wycieczki, w którym powstaje trzecie z najważniejszych toskańskich win czyli vino nobile di montepulciano. W niedalekim sąsiedztwie miasta Montepulciano znajduje się Tenuta La Braccesca obecnie będąca w rękach rodziny Antinori – jednego, obok Ricasoli i Frescobaldi, z najważniejszych producentów toskańskich win. Miejsce przepiękne, a wina znakomite; podczas tej wizyty oderwaliśmy się na chwilę od sangiovese, jako że w posiadłości, w ramach apelacji DOC Cortona powstają odmianowe wina z syraha. Naturalnie Toskania czerwienią stoi, ale nie znaczy to, że na miejscu brakuje win białych. Wśród nich na największą uwagę zasługują te z apelacji Vernaccia di San Gimignano, rodzące się w winnicach otaczających jedno z najbardziej charakterystycznych, za sprawą licznych kamiennych wież, zatrzymanych w czasie toskańskich miasteczek czyli San Gimignano. Organoleptycznie sprawdziliśmy, że białe toskańskie wina z winiarni Teruzzi&Puthod, nie tylko te z odmiany vernaccia, są naprawdę znakomite.

Przemierzając Toskanię szlakiem winnym nie omieszkaliśmy także zatrzymywać się w co ciekawszych miasteczkach, wśród których Pienza zajmuje miejsce szczególne co najmniej z kilku powodów – niesamowitego położenia na wzgórzu, skąd roztacza się wspaniały widok na roztaczającą pełnię swych uroków Val d’Orcię, wspaniałą, renesansową architekturę i wszechobecny aromat owczego sera towarzyszący odwiedzającym miasto turystom praktycznie przez cały czas. My posunęliśmy się o krok dalej nie poprzestając jedynie na zaglądnięciu do lokalnych sklepów, ale udaliśmy się do pobliskiego producenta serów pecorino, by na miejscu spróbować tych znakomitych wyrobów. Trzeba przyznać, że popołudnie minęło nam w iście sielankowej atmosferze z pysznymi serami na talerzach, dobrym winem w kieliszku i przepięknym widokiem na łagodne, tonące w soczystej wiosennej zieleni wzgórza. Po kilku dniach pobytu w Toskanii udaliśmy się do sąsiedniej, znacznie mniej znanej, ale także szalenie urodziwej, Umbrii. Oprócz oczywistych degustacji znakomitych umbryjskich win w Tenuta di Salviano i Cantina Pommario, wśród których były zarówno te najbardziej popularne takie jak orvieto, jak i znacznie mniej znane szerszej publiczności sagrantino, oddaliśmy się kontemplacji koronkowej fasady jednej z najpiękniejszych katedr w całych Włoszech czyli tej w mieście Orvieto. Tej, o której Zbigniew Herbert nader trafnie napisał; Katerda stoi (jeśli ten nieruchomy czasownik jest odpowiedni dla czegoś, co rozdziera przestrzeń i przyprawia o zawrót głowy) na obszernym placu, a otaczające kilkupiętrowe budynki po chwili gasną i przestaje się je dostrzegać.

Wizyta w Umbrii nie mogła się obejść bez wizyty w przecudnym Asyżu i zwiedzania bazyliki św. Franciszka. Zaglądnęliśmy także do maleńkiego i szalenie urokliwego miasteczka Montefalco cieszącego się statusem jednej z trzech, obok Orvieto i Torgiano, winiarskich stolic Umbrii. Wszyscy zgodziliśmy się co do tego, że Umbria, znacznie mniej uładzona niż Toskania, miejscami wręcz dzika i nieujarzmiona, jest fascynująca! Gdyby nie goniący nas trochę czas, spokojnie moglibyśmy spędzić na jej terenie kolejny tydzień i na pewno nie zaznalibyśmy nudy… Niestety przyszedł moment, kiedy zmuszeni byliśmy udać się na lotnisko w Pizie by wrócić do Polski, ale przedtem jeszcze nacieszyliśmy oczy najwspanialszymi zabytkami tego arcyważnego niegdyś miasta zgromadzonymi na Placu Cudów. Potem, z obrazem jednej z najwspanialszych romańskich katedr przed oczami, już spokojnie mogliśmy wsiąść do samolotu i odlecieć do kraju.

Dorota Romanowska

Z wykształcenia iberystka, redaktorka magazynu „Czas Wina”, posiadaczka międzynarodowego tytułu WSET Level 3, pilot wycieczek enoturystycznych z wieloletnim doświadczeniem.

Nasze relacje z podróży

Aktualne oferty - Włochy:

październik 2024

Verdi i stolice smaku Emilii-Romanii

8 dni
2024
Wczytujemy więcej relacji...

Zapisz się do
naszego newslettera!