Spotkania ze sztuką w Kraju Basków

Spotkania ze sztuką w Kraju Basków

Dorota Romanowska
sierpień 2023

Relacja z wyjazdu Wino i sztuka w Kraju Basków – sierpień 2023 roku.

Kraj Basków potrafi zaskoczyć, zarówno pod względem pogody, jak i kulturalno-towarzyskim. Uczestnicy tegorocznego wyjazdu doświadczyli jednego i drugiego, to pewne.

Tegoroczne lato niewątpliwie potrafiło płatać figle; z grubsza można je było określić mianem niestabilnego, która to prawidłowość dotyczyła chyba całej Europy. Wahania temperatur rzędu niemal dwudziestu stopni z tygodnia na tydzień nie należały do rzadkości. Jednym słowem można było trafić różnie. Co do warunków atmosferycznych zazwyczaj panujących w Kraju Basków panuje zgodne przekonanie, że latem nie jest tam przesadnie gorąco, ale praktycznie w każdej chwili trzeba być przygotowanym na deszcz lub przynajmniej mżawkę. Zatem wszyscy uczestnicy tegorocznej wycieczki, potraktowawszy sprawę z powagą, na lotnisku Sondica w Bilbao wylądowali uzbrojeni w kurtki przeciwdeszczowe i parasole. Szybko okazało się jednak, że chyba w najbliższym czasie nie będą potrzebne – nic nie zwiastowało deszczu, a z nieba lał się żar. Tym samym bez zastrzeżeń, choć nieco zaintrygowani panującymi wokół temperaturami, udaliśmy się nad morze, by zobaczyć najbardziej chyba charakterystyczne miejsce w Kraju Basków czyli mikroskopijnych rozmiarów wyspę San Juan de Gaztelugatxe w Zatoce Biskajskiej, połączoną z lądem krótką, skalistą mierzeją.

Trzeba przyznać, że po krótkim spacerku oczom naszym ukazał się widok prawdziwie zachwycający; wysepka zaprezentowała się w pełnej krasie na tle nieskazitelnego błękitu nieba i lazuru morskiej toni. Jako że nie zamierzaliśmy pokonywać 237 kamiennych stopni by dotrzeć do wzniesionej na niej kapliczki,  udaliśmy się do Bilbao, by chwilę odpocząć w hotelu przed powitalną kolacją. Już od kierowcy dowiedzieliśmy się, że w tym tygodniu Bilbao obchodzi swe święto i cały tydzień jest fiesta. I rzeczywiście, wjechawszy do miasta, nie sposób było przeoczyć panującego wokół poruszenia, radośnie maszerujących w stronę centrum mieszkańców w stosownych chustach w kolorach miasta na szyjach czy porozstawianych wokół stoisk z napojami i jedzeniem, a także dochodzącej z różnych stron muzyki. A że nasz hotel położony był w centrum miasta, tuż nad rzeką i w pobliżu starówki, przez cały tydzień znajdowaliśmy się w samym centrum wydarzeń. Chcieliśmy, czy nie, świętowaliśmy z Baskami, wszystkimi zmysłami chłonąc nieprawdopodobną atmosferę. Przez cały tydzień wszystkie większe place i ulice w centrum (od godziny 21.00  zamknięte dla ruchu kołowego) wypełniał tłum ludzi śpiewających, tańczących czy oczekujących na pokaz sztucznych ogni, który odbywał się każdej nocy. Było to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju; na pewno na długo zapamiętamy, jak wspaniale potrafią się bawić Baskowie. Zważywszy na panujące temperatury, które w nocy wynosiły ponad 30 stopni Celsjusza, nie mogliśmy wyjść z podziwu patrząc z jakim zapałem i niekłamaną radością Baskowie, także ci w mocno zaawansowanym wieku, podskakują tańcząc swe tradycyjne tańce. Zdumieni patrzyliśmy, ile osób zna kroki; najwyraźniej z upodobaniem je ćwiczą, jak tylko nadarzy się stosowna okazja.

Oczywiście nasz pobyt na północy Hiszpanii nie ograniczył się jedynie do partycypowania w obchodach Aste Nagusia ’23 – święta Bilbao; poznaliśmy najbardziej charakterystyczne wina tej wspaniałej krainy niejako znajdujące się na dwóch biegunach – lekkie i rześkie przesycone duchem morza białe txakoli oraz poważne, wspaniale skoncentrowane, emanujące dojrzałym owocem czerwone wina z Rioja Alavesa. Odwiedziliśmy przepiękne, szalenie eleganckie San Sebastian, gdzie obejrzeliśmy umiejscowione przy nabrzeżu słynne rzeźby Eduarda Chillidy El peine del viento oraz odbyliśmy solidny spacer nadmorską promenadą. W Bilbao zawitaliśmy do przykuwającego wzrok Muzeum Guggenheima, w salach którego mogliśmy nacieszyć wzrok naprawdę różnorodną, niekiedy mieniącą się wyjątkowo żywymi kolorami ekspozycją. Także strzegący wejścia do muzeum, pokryty kwieciem Puppi w promieniach słońca prezentował się wyjątkowo okazale, jak zawsze wzbudzając zachwyt odwiedzających. Oprócz świętowania, degustowania świetnych win, zwiedzania z jednej strony całkiem sporych miast takich jak Bilbao czy San Sebastian, a z drugiej maleńkich w typie Laguardii czy Getarii, spróbowaliśmy baskijskich cydrów, a także znakomitych serów owczych w ich mateczniku czyli miejscowości Idiazabal. Organoleptycznie sprawdziliśmy, że kulinarna sława Kraju Basków z całą pewnością nie jest przereklamowana – tam naprawdę jada się znakomicie. I to nie tylko w restauracjach szczycących się gwiazdkami Michelina, w które ta niesamowita kraina obfituje. Podczas tygodniowego pobytu na baskijskiej ziemi jadaliśmy w różnych miejscach – miejskich restauracjach, gospodach w nadmorskich wioskach czy u producenta cydrów – wszędzie jedzenie było świeże i przepyszne, z najlepszych lokalnych składników, a w gwiazdowej restauracji dodatkowo szalenie wysublimowane. Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że Kraj Basków to prawdziwy raj dla sybarytów!

Dorota Romanowska

Z wykształcenia iberystka, redaktorka magazynu „Czas Wina”, posiadaczka międzynarodowego tytułu WSET Level 3, pilot wycieczek enoturystycznych z wieloletnim doświadczeniem.

Nasze relacje z podróży

Aktualne oferty - Hiszpania:

kwiecień 2024

Aragonia – zapomniane królestwo Hiszpanii

7 dni
2024
Wczytujemy więcej relacji...

Zapisz się do naszego newslettera!