Smak powrotów

Dorota Romanowska
Kwiecień 2015

Są takie zakątki na świecie, do których można wracać wielokrotnie i bynajmniej się nimi nie znudzić. Ba, można odwiedzać co jakiś czas dokładnie te same miejsca i za każdym razem odkrywać je na nowo, zachwycając się ich nieprzemijającym pięknem. Wśród naszych winiarskich destynacji takim miejscem na pewno jest Toskania, w której byliśmy już nie raz i nie dwa; ostatnio w kwietniu br.

W tym właśnie miesiącu szczególnie chętnie pojawiamy się w Chianti – krainie średniowiecznych zamków majestatycznie wznoszących się na licznych wzgórzach – gdyż wówczas otaczająca rzeczywistość najbardziej urzeka soczystą, kipiącą zewsząd zielenią. W wielu miejscach na świecie wiosna jest najbardziej oczekiwaną i urokliwą porą roku, ale jej charakterystyczne żywe barwy szczególnie zwracają uwagę w zakątkach takich jak Toskania, gdzie już w czerwcu łagodne wzgórza poprzecinane cyprysowymi alejkami zaczynają mienić się odcieniami ochry. Wczesną wiosną natomiast słońce operuje tu z umiarem, przez co wędrówki nawet bardzo zatłoczonymi, wąskimi uliczkami miast i miasteczek nie należą do szczególnie uciążliwych. Zresztą o tej porze roku strumień turystów jeszcze nie stanowi przesadnego utrudnienia w zwiedzaniu, czego dowodem jest możliwość przestąpienia progu florenckiej katedry bez odstania swojego w wijącym się przed wejściem długim ogonie. Swoisty widok stanowią budzące się do życia winnice, z lekka jeszcze „gołe”, z wolna pokrywające się młodymi liśćmi. Toskania roztacza przed przybyszami taki wachlarz atrakcji, że nie wiadomo czym zachwycać się w pierwszej kolejności – degustacjami lokalnych win i serów, zabytkowymi, zadbanymi miasteczkami, nieprawdopodobnymi widokami czy smakowitym, prostym jedzeniem często występującym w pakiecie z zapierającym dech w piersiach pejzażem, jak ma to na przykład miejsce w Terrazza Val D’Orcia w Pienzie. Tutaj naprawdę można wracać w nieskończoność!

Nasze relacje z podróży