INFOLINIA 722 100 224 wycieczka@wine-service.plWine Service Sp. z o.o., ul. Balicka 255, 30-198 Kraków
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content

Na krańcach Iberii

Relacja z wyjazdu Śladami Maurów w Andaluzji – wrzesień 2021 roku

Położona na południowych krańcach Półwyspu Iberyjskiego Andaluzja to kraina oferująca szerokie spektrum atrakcji od cudów architektury począwszy, poprzez zapierające dech w piersiach krajobrazy, wspaniałe konie, flamenco, pyszne jedzenie, a na fantastycznych winach skończywszy.

Na krańcach IberiiChociaż to ojczyzna jednych z najsłynniejszych win wzmacnianych świata – sherry, to podczas naszej tygodniowej wyprawy przekonaliśmy się, że winiarska oferta tego regionu obecnie jest znacznie bardziej rozbudowana. Na miejscu można znaleźć naprawdę znakomite wina niewzmacniane, które świetnie uzupełniają winiarski wizerunek regionu.

Wyprawę tradycyjnie już rozpoczęliśmy od Malagi, by po pełnym wrażeń tygodniu do niej powrócić, odwiedzić jeszcze muzeum Pablo Picasso i naładowani słońcem i optymizmem wylecieć do Polski, gdzie z dużą dozą determinacji zaczęła się szarogęsić pani jesień. Bardzo pracowicie spędziliśmy ten czas na hiszpańskiej ziemi, ale tam nie sposób działać inaczej; chciałoby się jak najwięcej zobaczyć i spróbować, a ogrom atrakcji po prostu przytłacza. Zabytki architektury można wyliczać w nieskończoność, i naprawdę nie wiadomo któremu przyznać palmę pierwszeństwa. W osobistych rankingach zazwyczaj do miejsca pierwszego pretendują dwa obiekty – Alhambra w Grenadzie i La Mezquita w Kordobie. Spór o to, który z nich jest wspanialszy, z założenia jest nierozstrzygalny. Nie ulega wątpliwości, że obydwa są zachwycające. W tej konkurencji trochę blado wypada największa gotycka katedra świata w Sewilli – właściwie to praktycznie w ogóle byłaby bez szans, gdyby nie olśniewająca urodą La Giralda – niegdysiejszy minaret, który ostał się ze zburzonego meczetu i awansował do roli dzwonnicy gotyckiej katedry, stanowiąc jednocześnie symbol miasta. Można się przespacerować na jego szczyt i poobserwować panoramę okolicy, z czego skwapliwie skorzystali nie bacząc na konieczność pokonania rozlicznych zakrętów uczestnicy wycieczki. Najważniejsze, że nikt nie żałował tej wspinaczki. W stolicy Andaluzji, oprócz zwiedzania obiektów najwyższej klasy, do których na pewno trzeba zaliczyć alkazar – pałac królewski, którego początki sięgają XI wieku i czasów kalifatu kordobańskiego, a rozbudowanego w XIV wieku przez Piotra I Okrutnego we wspaniałym, łączącym elementy sztuki chrześcijańskiej i muzułmańskiej stylu mudéjar, obejrzeliśmy także pokaz tańca flamenco i śpiewu ukształtowanych właśnie na andaluzyjskiej ziemi. Będąc na południu Hiszpanii oczywiście musieliśmy odwiedzić najstarsze miasto w Europie czyli założony przez Fenicjan około 1100 roku p.n.e. Kadyks, a przejeżdżając przez góry zawitać do tamtejszych słynnych białych miast z ich stolicą –Rondą na czele. Naprawdę trzeba się było nieźle nagimnastykować, by wszystkie te atrakcje zmieścić w jednym tygodniu zważywszy na to, że przecież my, oprócz oglądania oczywistych atrakcji turystycznych, musieliśmy się także zająć winem! A pod tym względem dzieje się tam naprawdę wiele. Wspaniałością zachwycają tradycyjne, przypominające prawdziwe katedry wina bodegi, w których powstają sherry czy manzanilla. Niesamowitym klimatem kuszą malutkie, położone na głębokim odludziu rodzinne winiarnie, w których powstają znakomite, a bardzo mało znane poza granicami Andaluzji, niewzmacniane wina wytrawne. Z wielkim powodzeniem robi się je z odmian międzynarodowych w typie cabernet sauvignon czy syrah, jak i szczepów jak najbardziej autochtonicznych takich jak tintilla de rota. Ciekawostką było dla nas także powstałe metodą tradycyjną wino musujące z odmiany pedro ximénez; jednym słowem wszystkiego musieliśmy popróbować, różne zakątki odwiedzić. Jedną z najbardziej zapadających w pamięć była wizyta w Cortijo de Jara, podczas której skosztowaliśmy dobrych kilku, by nie rzec kilkunastu win, na różnych etapach rozwoju, prosto z tanków, a także z beczek. Takiej wizyty nie sposób zapomnieć! Spokojnie można stwierdzić, że pod względem enologicznym zakończyliśmy peregrynacje po andaluzyjskiej ziemi z mocnym przytupem! Winiarnia Cortijo de Jara była ostatnim punktem programu naszej udanej pod każdym względem wyprawy, którą na pewno jeszcze długo z nostalgią będziemy wspominać podczas ponurego i deszczowego, zdającego się nie mieć końca w naszym kraju, jesienno-zimowego okresu.